-Bill udusisz nas- Alex oderwała się od chłopaka. Ness skoczyła na hotelowe łóżko, i zaczęła po nim skakać. Czarnowłosy zamknął drzwi i zaczął namiętnie całować brunetkę. Oderwali się od siebie i szeroko uśmiechnęli.
-Wujek tak tęskniłam- blondynka przytuliła się do chłopaka.
-Jak się za wami stęskniłem-stwierdził Bill
-Nie przesadzaj, nie widzieliśmy się tylko 4 dni-Alex
-Aż 4 dni, a co nie tęskniłaś za mną??-zwrócił się do brunetki
-Może trochę…
-Może troche??- zaczął ją łaskotać
-Bill wariacie, zostaw mnie, przecież wież, że cię kocham, i tęskniłam za tobą
-Na pewno??
-Na pewno- znowu pocałowali się namiętnie
-Pójdziemy do parku??- blondynka pociągnęła czarnowłosego za spodnie, ten spojrzał się pytająco na Alex
-Tak pójdziemy- stwierdziła brunetka, Bill wziął od niej plecak, założył kurtkę, bluzę, ciemne okulary, wziął Ness na ręce. Wyszli z hotelu i udali się do pobliskiego parku. W pewnej chwili mała zaczęła płakać i wyrywać się chłopakowi z ramion. Zdezorientowany postawił ją, ta zaczęła biec, Bill i Alex za nią.
-Ness??- krzyknęła dość wysoka blondynka. Miała na sobie dość długi brązowy podarty płaszcz, gdzie niegdzie był zacerowany. Buty czarne, widać było, że znoszone i że przemakały. Długa, zielona, również zniszczona spódnica, niedbale chroniła jej chude, przemarznięte nogi, od śniegu. Zrzuciła swój mały „plecak” i przytuliła małą.
-Ness, znasz tą panią??- zapytał czarnowłosy, trochę zlękł się kobiety. Która spojrzała na niego dość dziwnym wzrokiem, troche kochającym, przerażonym i pełnym cierpienia i równocześnie widać w niej było iskierkę nadziei oraz szczęścia.
-To moja mama- pisnęła dziewczynka, a łzy spływały jej ze szczęścia
-Tak to moja córeczka- potwierdziła kobieta
-Dlaczego pani ją zostawiła, samą w parku??
-Co ja miałam zrobić, już pół roku chodziliśmy tam, gdzie nas wiatr poniesie. Ona musi mieć jakąś rodzinę.
-Ale przecież, ona mogła tam zamarznąć
-Chłopcze zrozum mnie- westchnęła smutno, Bill chciał jeszcze coś powiedzieć, lecz Alex chwyciła go za ramię i pokręciła przecząco głową
-(czarnowłosy westchnął) zna tu pani jakąś mało zaludnioną knajpkę, pójdziemy tam i wszystko omówimy- powiedział wysilając się na chociaż najmniejszy uśmiech
-Nie będę ciebie narażać na jakieś zbędne koszty
-Ale, proszę panią, ja nalegam , nie wypada odmówić
-(kobieta uśmiechnęła się)znam, tu za rogiem jest, takie bardzo zaciszne miejsce, bardzo mało osób tam przychodzi
-To chodźmy- stwierdził i udali się do pobliskiej kawiarni
Kobieta zdjęła płaszcz, teraz było widać jej czarny niechlujnie porozciągany sweter. Podobnie postąpiła reszta. Podszedł do nich wysoki młody, przystojny mężczyzna z małą kartą menu.
-Niech sobie pani coś wybierze, nalegam, wy również-spojrzał na pozostałe towarzyszki. Alex i Bill zamówili gorącą czekoladę, Ness sernik i sok jabłkowy, natomiast jej mama kawę i rogalika z czekoladą.- Pani ją zabierze??- zapytał przybity chłopak
-Chciała bym, ale nie spełniam żadnych warunków, by zapewnić jej byt- kobieta posmutniała
-Ja, mogę pani opłacić jakieś małe mieszkanie
-Chłopcze, nie masz tyle pieniędzy, cieszę się, że masz dobre serce, ale to za dużo, razem z mężem nie dałam sobie rady- zaczęła płakać- Thomas, powiesił się, ja nie mogłam znaleźć pracy, wyrzucili nas z mieszkania, nie mam rodziny nie mam nikogo- przetarła rękawem załzawione oczy, Bill wyjął z kieszeni paczkę chusteczek i podał je kobiecie- Dziękuje
-To ja… nie wiem… pomogę pani znaleźć pracę, wszystko się ułoży –pocieszył ją
-Ale naprawdę…
-Niech się pani nie martwi, mam znajomości- uśmiechnął się, co spowodowało ten sam gest u jego rozmówcy. Przyniesiono im posiłek. Bill szybko wypił swój napój- zaraz przyjdę- powiedział nałożył kurtkę i wyszedł. Chłopak był trochę roztrzęsiony. Wiedział, że Ness prawnie należy się matce, a on nie chce jej robić przykrości odbierając od rodzicielki. Przyzwyczaił się do małej, traktował ją niemal jak córkę, czół się wyróżniony być opiekunem tak wspaniałej i uradowanej dziewczynki. Kupił jakąś gazetę, sprawdził ogłoszenia o mieszkanie. Chciał przynajmniej zapewnić im byt. Jedno ogłoszenie, przykuło szczególnie jego uwagę, ulica znajdowała się nie daleko, małe 2pokojowe mieszkanie ,kuchnia, łazienka. Zwinął gazetę i poszedł w kierunku wskazanego adresu. Nacisnął na domofonie nr.2
-Słucham??
-Ja w sprawie ogłoszenia o mieszkanie
-Proszę- wszedł do środka. Drzwi otworzyła kobieta około 50 lat. Była ubrana w zabawny fartuszek z fioletowymi kwiatkami- Chłopcze obejrz sobie to mieszkanie- powiedziała i dała klucze z dużym numerem „3”- To tu taj- wychyliła się i wskazała na durze brązowe drzwi. Chłopak dokładnie obejrzał pomieszczenie, było tam ładnie i schludnie, idealne warunki dla samotnej matki z dzieckiem
-Podoba mi się, ile??- powiedział do kobiety która stała w progu drzwi
-190€, oczywiście miesięcznie
-Ey… dobrze, moja znajoma tu się wprowadzi, ale ja będę płacił, może być przelewem?? Bo nie mieszkam tu taj
-Tak jasne- uśmiechnęła się
-A może się wprowadzić już dziś?? Tak za godzine??
-Myślę, że tak wszystko jest już przygotowane
-Dziękuje bardzo, to przyjdę razem z nią i wtedy pani zapłacę
-Dobrze
-Dowidzenia-wybiegł i wrócił do kanjpki.
-Bill co tak długo cię nie było, martwiłam się… -powiedziała Alex i przytuliła lekko chłopaka
-Alex spokojnie- zwrócił się do niej i pocałował w czoło- Załatwiłem pani mieszkanie, tylko teraz musimy coś pani kupić- tym razem powiedział to do matki Ness
-Chłopcze naprawdę…
-Jestem Bill- podał jej rękę
-Juliet
-Przepraszam, mogę prosić o rachunek??- powiedział trochę głośniejszym tonem
-Już…już- podszedł ktoś do nich-należy się 15€- obejrzał Alex z góry do dołu- to na koszt firmy- uśmiechnął się do niej, ona również zrobiła to samo choć trochę była tym skrępowana. Bill słysząc to wyjął z portfela 15€
-Reszty nie trzeba- powiedział sarkastycznie, ubrali się i poszli do sklepów. Kupili parę pożądnych ubrań dla Juliet i produktów spożywczych- Ja dowiozę Ness jej rzeczy- Bill podszedł do bankomatu i zciągnął ze swojej karty 300€. Czarnowłosy zaprowadził wszystkich do mieszkania, zapłacił gospodyni 190€. Jedzenie i ubrania wnieśli do pokoju. Juliet była bardzo szczęśliwa, lecz Ness widać było, że nie do końca. Chłopak dał kobiecie 110€, razem z Alex pożegnał się z małą-Będę tęsknić-łzy zaczęły spływać mu po policzku
-Ja też, kocham cię- powiedziała te magiczne słowa co jeszcze bardziej rozkleiły chłopaka
-Ja… postaram się załatwić pani jakąś prace- powiedział chłopak
-Bill, nie musisz, już tyle dla nas zrobiłeś, teraz postaram się bardziej i na pewno sama znajdę prace
-Na pewno?? Bo jutro wyjeżdżam i muszę wiedzieć
-Tak, bądźcie spokojni
-Jak by co to jestem w tym hotelu, obok parku gdzie się spotkaliśmy, a nazywam się Kaulitz, jak by co to niech pani powie, że czekałem na panią, jak to nie poskutkuje to niech oni zadzwonią po mnie
Wyszli, w ich życiu zamknął się jeden z najważniejszych dotychczas rozdziałów, poznali taką mała, sympatyczną i śliczna dziewczynkę jaką była Ness… a teraz ona, jak mydlana bańka prysła… koniec… pustka… już jej nie ma. Trzymali się za ręce, lecz żadne z nich nic nie było wstanie powiedzieć, doszli do hotelu. Położyli się razem na łóżku i zasnęli. Bill spał niespokojnym snem… cały czas widział przed sobą Ness…tą małą uśmiechniętą Ness…
Bill i Alex obudził dźwięk w telefonie
-Ta??-odpoweidział zaspany chłopak
-Pan Bill Kaulitz?? Proszę zejść do recepcji.
Czarnowłosy zarzucił na siebie bluzę i spodnie, zszedł na dół, na dole recepcjonistka trzymała małą blondynkę
-Ness!!-krzyknął chłopak i mocno przytulił ją do siebie
-Jakaś kobieta ją tu przyniosła i zostawiła panu list
-Dziękuję- odpowiedział i szybko zabrał się do czytania
„Witaj Bill, wiem jak bardzo zależy ci na mojej córce. Wiem też, że w nie zapewnie jej tyle miłości, tzn. kocham ją, ale ona bardzo was (ciebie i Alex) pokochała, całą noc łkała, tęskniła za waim. Nie zapewnię jej kochającego ojca, jakim w pewnym sensie ty dla niej jesteś.Dlatego zrzekam się wszelkich praw do niej, i oddaję ją pod twoją opiekę. Dzięki za wszystko tobie, zrozumiałam, że są na świecie dobrzy ludzie, zaopiekowałeś się bezinteresownie moją małą córeczką i do tego opłaciłeś mi mieszkanie, kupiłeś pożywienie i ubranie. Bardzo ci za to Dzięki za wszystko dziękuje i liczę na to, że bóg wynagrodzi ci to w dzieciach. Chciałam ci oznajmić, że moja nowa miła sąsiadka, zaoferowała mi pracę w jej małym warzywniaku, więc poradzę sobie, nie musisz się o mnie martwić. Mam nadzieje, że dobrze zrobiłam oddając Ness, właśnie tobię. Czuję, że tobie naprawdę zależy na szczęściu innych również obcych ludzi. Życzę szczęścia w dalszym życiu, i mam nadzieje, że Ness nie jest dla ciebie jakimkolwiek ciężarem
Juliet”
Chłopak uronił kolejną łzę, wzruszenia i szczęścia. Spowrotem odzyskał swoją małą „córeczkę”. Wziął ją na ręce i udał się do pokoju.
-Ness kocham cię- powtarzał cały czas, a mała mocno wtuliła się w niego i lekko podśmiechiwała się.- Moja mała córeczka…- pocałował ją w czółko. Otworzył drzwi, Alex była w toalecie. Bill posadził małą na łóżko, sam chwycił za szczotkę do włosów i zaczął rozczesywać swoje tymczasowo niechlujnie ułożone włosy. Drzwi od toalety delikatnie uchyliły się.
-Ness- Alex krzyknęła radośnie
-Ciocia- przytuliła się do niej mała blondynka
-Bill skąd ona się tu wzięła!!- brunetka odsunęła z oczu swoje dość długie włosy i spojrzała na Kaulitza
-Juliet ją zostawiła- chłopak podszedł do reszty i pocałował obie dziewczyny w policzek- Jesteście dla mnie wszystkim
-No co ty powiesz, to już nie kochasz rodzonego brata- zażartował Tom który właśnie wszedł do pokoju
Nocia chyba długa mam nadzieję, że się podobało. Jak będe miała jakieś fajne focie to edytuje nocie i wklejam:) Mam proźbę właźcie na www.niesforneblizniaczki.mylog.pl i komentujcie
a teraz wyniki konkursu, nagrody rozdam do końca tego tygodnia. Mam nadzieję, że żadnego głosu nie przeoczyłam.