-Bill ja nie wiem co powiedzieć- spojrzała mu głęboko w oczy
-Najlepiej, że czujesz to samo…- uśmiechnął się
-Dasz mi czas do namysłu?? Bo wiesz, ja też do ciebie chyba czuje coś więcej, ale nie wiem czy nam wyjdzie…
-Dobrze, ale nie trzymaj mnie długo w niepewności
-OK., postaram się- powiedziała i lekko spuściła głowę
-Co jest??- czarnowłosy ukucnął przy niej i ujął jej dłonie w swoje
-Czy to będzie miało przyszłość?? Zaraz zaczniesz trase i będziemy widywać się bardzo rzadko…
-Nie prawda, przecież miałaś przyjechać na pare koncertów, zobaczymy się- uśmiechnął się do niej
-Skąd w tobie jest tyle miłości… nigdy nie spotkałam takiego chłopaka
-Widzisz, nie przegap okazji i zostań moją dziewczyną- usiadł przy niej i objął jedną ręką. Zamknął oczy i wsłuchiwał się w bicie swojego i Alex serca. W pewnej chwili było szybkie, później zaś bardzo powolne. Rozmyślanie chłopaka przerwał płacz Ness, płakała przez sen.
-Ness, słoneczko –podszedł do niej, wziął na ręce i delikatnie kołysał. Mała momentalnie przestała łkać. Położył ją z powrotem i przykrył polarowym kocykiem w króliczki. Wrócił do Alex- Co będziemy robić??- położył się na łóżko i zaczął zabawnie ruszać nogami.
-Wymyśl coś…- spojrzała na niego brunetka
-Nie wiem, może jest coś ciekawego w tv… – chwycił pilot i przeleciał po kanałach- Nic nie ma stwierdził krótko, zgasił światło, położył się na łóżku i przyciągnął do siebie dziewczyne. Leżeli i wpatrywali się w swoje oczy- Zaraz przyjde- rzucił czarnowłosy i wyszedł ze swojego pokoju. Chwycił za telefon stacjonarny i zadzwonił do stacji radiowej której słuchał z Alex
-Dzień dobry- odezwał się dość młody prowadzący
-Chciałbym coś powiedzieć na wizji, a później możecie puścić „Ratte mich” Tokio Hotel??
-Dobrze czekaj, chwilkę, jak usłyszy pikanie to zacznij mówić
-O.K- po chwili rozległ się sygnał, chłopak wziął głęboki oddech – Alex, Kocham cię … to prawda, nie mogę tego dłużej ukrywać. Budzę się rano z myślą … że Cię Kocham ! Kocham, kiedy jesteś przy mnie, Kocham, kiedy cię nie ma. Nie mogę jeść, nie mogę spać, nie mogę nawet myśleć … kocham Cię skrycie, kocham namiętnie, kocham prawdziwie, kocham szczerze … to być może szaleństwo, a jeśli nawet tak to … na twoim punkcie ! Nie mogę tego ukrywać ! Nie mogę zapomnieć, to właśnie Ty i tylko TY jesteś w moim sercu,KOCHAM CIĘ !
Na ile słów można powiedzieć Kocham Cię ? Od tylu właśnie dni Cię Kocham … tak to prawda … prawda najszczersza, jedyna i wiecznie żywa, nie znam słów jak bardziej mogę opisać swój stan … szaleję za Tobą ! Kocham Cię jak serce kocha strzałę, jak Niebo kocha ziemię , jak Księżyc kocha Noc, Kocham … kocham … kocham ciebie. Mam nadzieje, że będziesz chciała spędzić ze mną resztę dni. Wiem, że będzie ciężko, ale jak czujesz to samo co ja to przezwyciężymy trudne chwile- odłożył słuchawkę, zamknął oczy i uśmiechnął się do siebie. Wrócił do pokoju. Uchylił drzwi, słyszał jak z głośników wychodzą dźwięki i słowa z jednej z ich piosenek. Brunetka wpatrzona była w głośniki. Po jej policzku spływały powoli, krystaliczne, pojedyncze łzy. Chłopaka ukucnął przy niej- Słoneczko, co się stało?? Dotknął opuszkami palców jej rozgrzanego policzka.
-Jesteś naprawdę wyjatkowy- powiedziała i uśmiechnęłą się słodko, spojrzała czarnowłosemu głęboko w oczy, widziała te jego błyszczące tęczówki które tak ślicznie mieniły się w przyciemnionym świetle- Ja zgadzam się- odpowiedziała po chwili i powoli jej łzy znikały
-Na co??- zapytał się chłopak i figlarnie uśmiechnął się, nie wierzył w swoje szczęście
- Bill, kocham cię, i chcę być z tobą- usta dziewczyny zabłysły lekko. Bill podniósł brunetke i chwycił mocno, zrobił z nią malutką „karuzele”, i przy tym wydawał różne, dziwne dźwięki- Bill wariacie- pisnęła dziewczyna, ten momentalnie ustał. Pocałował Alex delikatnie w „wiśniowe” usta. Uśmiechnął się i zaśpiewał jej końcówkę „Ratte mich” która kończyła się już w radiu.
- komm und rette mich – ich verbenne innerlich
komm und rette mich – ich schaff’s nicht ohne dich
komm und rette mich – rette mich – rette mich – rette mich – rette
Mich… Kocham cię- dodał jeszcze
- Ja ciebię też misieq – przytuli się i w tej samej pozycji usiedli na łóżku. Chłopak zacząl bawić się kosmykami włosów brunetki.- Bill…
-Słucham…
-Ale, to zostanie tylko dla nas, że jesteśmy razem ??
-No, tylko najbliżsi mogą wiedzieć…
-To dobrze…nie chce żebyś miał jakieś kłopoty z tego powodu…
-Alex jakie kłopoty??
-No wież fanki itp.
-Słońce nie przejmuj się- uśmiechnęli się do siebie i delikatnie pocałowali w usta. Zasnęli w objęciach.
Ktoś wlazł do pokoju i zaczął macać wszystko w poszukiwaniu czegoś. Ta osoba przewróciła się. Ness wstała nerwowo i skuliła się w kulkę. Bill wstał i rozejrzał się po pokoju. Alex leżała przy nim, jej powieki zabawnie przymrużały się, wyglądała słodziótko. Bill oblizał się lekko, lecz jego uwagę przykuło „ coś” leżacę na podłodze. Wstał, przetarł oczy.
-Tom baranie, co tu robisz??- zapytał próbując krzyczeć szeptem
-Bill… sory pomyliłem pokuj- Tom był całkowicie pijany, czarnowłosy pomógł mu wstać i zaprowadził go do pokoju. Gdy wrócił podszedł do Ness.- Mała już dobrze, przestraszyłaś się??- zapytal i mocno przytulił dziewczynkę.
-Wujek, boje się ciemności, nie lubie jej- powiedziała dziewczynka i zaczęła płakać
-Nessi nie ma się czego bać, jestem przy tobie nic ci się nie stanie- zapewnił ją chłopak
-Ja nie chce spać sama
-Ale- chłopak spojrzał na łóżko, było 2-osobowe, mała pewnie się jeszcze zmieści- Wskakuj – uśmiechnął się, mała zabawie otarła oczka i wlazła do łóżka to samo zrobił Bill, bardzo szybko zasnął.
Chłopak obudził się dość wcześnie, była dopiero 6, to do niego nie podobne. Szybko ubrał się i umył. Zszedł na dół, Simone urzędowała już w kuchni, a ojczym przeglądał poranna gazete
-Witaj synku- powiedziała radośnie Pani Kaulitz
-Hej mami odpowiedział również uśmiechnięty
-Jak się spało??
-Super, mamo przygotujesz coś dobrego na śniadakno- wyszczerzył się chłopak
-Tak, dla ciebie, Alex i oczywiście Ness- odwróciła się i wyjęła jakieś produkty z lodówki.
-Mamo chciałem cię jeszcze prosić o kase na nowy telefon
-Znowu się popsuł czy coś??
-Spadł i rozwalił się
-Uważajcie na te telefony
-Dobrze, dobrze – chłopak wyszedł z pomieszczenia i wrócił na góre. Chwycił za Discmana i zacząl przesłuchiwać jedną ze swoich ulubionych płyt. W pewnej chwili chwycił za jakieś kartki i ołówek. Zamknął oczy i zaczał projektować jakieś ciuchy. Strasznie wciągnęło go to, ktoś zdjął mu słuchawki z uszu
-Synku, śniadanie już gotowe, obudź je- wskazała na łóżko i pokiwała głową – na śniadanie, mam nadzieje, że nie nadużywasz tego, że masz osobny pokój z bratem
-Mamo- syknął chłopak, rodzicielka wyszła. Bill wyłączył muzykę, schował kartki i wskoczył na łóżko
-Ness, Alex, wstawać słonka wy moje, śniadanko- wyszczerzył się chłopak
-Bill waricie- powiedziała brunetka, Bill przyciągnął ją i namiętnie pocałował- Nie przy dzieciach- odsunęła się od niego
-Pamiętaj ja wszytsko mogę- uśmiechnął się cwaniacko
-Wujek ja też chce buziaka- tym razem Ness pokazała swoje kiełki, wszyscy zaczęli się śmiać, Bill pocałował małą w policzek, wepchnął się pomiędzy panie XD i zaczęli pałaszować śniadanie.
-Bill dasz mi jakieś swoje ciuchy bo nie mam w czym wrócić do domu- stwierdziła Alex
-Jasne słońce- podszedł do szafy, wyjął swoje ulubione czarne spodnie i szarą bluzkę podał dziewczynie- Ness, wybierz sobie coś co chcesz ubrać- zwrócił się do małej, która zaraz podbiegła do szafki i zaczęła grzebać w swoich ciuchach, Bill poszedł zanieść brudne naczynia, Alex poszła do toalety odświeżyć się i przebrać, a najmłodsza z nich zaczęła szperać w ubraniach, w końcu wybrała sobie coś. Bill wparował do pokoju, chwycił Ness i zaniósł ją do toalety. Tam pomógł jej się umyć i ubrać. Uczesał ją w dwa kucyki. Wrócili do pokoju, tam Alex siedziała wygodnie w fotelu i wpatrywała się w ścianę xD.- Co tak myślisz??- stanął przy niej Bill
-Tak nad życiem- odpowiedziała mu dziewczyna- Już muszę wracać
-Tak szybko, dopiero 7- przytulił się do niej
-Do szkoły mam na 8, a dojadę to będzie 7.30, naprawdę już muszę iść
-Zostaniesz jeszcze chwilkę i cię później odwiozę
-Nie będę ci sprawiać zbędnych kłopotów
-Daj spokój kociak- cmoknął ją w policzek
-Bill… jak będziesz w trasie to z chęcią zaopiekuję się Ness
-To super, ale obiecaj, że przyjedziesz na jakiś koncert, musze mieć jakieś odprężenie przy pracy
-Zobaczę…
-Alex, ja będę się musiał z jakimś dziećmi na scenie wyginać, a ty nie przyjedziesz, musisz- udał obrażonego
-MisieQ zobaczymy… zobaczymy… a teraz już naprawdę muszę iść
-Ok., ale ja cię odwiozę.- zeszli na dół, założyli kurtki, Bill wziął jeszcze kluczyki, wsiedli w motor czarnowłosego i pojechali…